niedziela, 1 maja 2016

Psycholog i pieniądze

Swego czasu pewna kobieta poprosiła mnie o recenzję swojej książki. Pani była jedną z milionów ciężko pokrzywdzonych niewiast, na własną prośbę bestialsko maltretowanych przez tzw. „psychopatę”, i jedną z niewielu, które o swoich dramatycznych przygodach zdecydowały się napisać książkę. Rzekoma lub faktyczna „psychopatia” partnera wyjątkowo często służy uzasadnianiu własnej nieudolności, gnuśności, głupich decyzji, braku konsekwencji i umiejętności wyciągania wniosków z doświadczeń. Książka jednak podobała mi się, nawet bardzo, uważałem ją za ciekawą i cenną, zgodziłem się więc i w ciągu niedługiego czasu nie tylko napisałem pełną zachwytów recenzję. Wykonałem także nieodpłatnie niełatwą korektę książki. Dlaczego nieodpłatnie? Ponieważ w ciągu kilku poprzedzających pisanie tygodni zdążyliśmy się, o zgrozo, trochę zaprzyjaźnić. Sytuacja ta zresztą na zawsze wyleczyła mnie z internetowych przyjaźni (za co do dzisiaj, bez cienia ironii i kpiny, jestem autorce książki autentycznie wdzięczny), a zwłaszcza ze zwyczaju natychmiastowego wypijania sieciowego bruderszaftu, na zasadzie: „panie Wojciechu drogi, a może byśmy tak sobie po imieniu…?”. 


środa, 20 stycznia 2016

Asertywność. Okiem łobuza

Wolność oznacza prawo czynienia wszystkiego, co nie szkodzi innym. 
Karol Marks 

Wiele lat temu, jako dziesięcioletni może dzieciak, wraz z kilkoma rówieśnikami wybrałem się do ciotki jednego z kolegów. Ciotka miała magnetowid i otrzymaliśmy zaproszenie na film Commando, z bogiem naszego dzieciństwa - Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej. Niestety, chwilę po tym, jak rozgościliśmy się w salonie, ciotka kolegi powzięła niezłomne postanowienie poczęstowania nas ugotowaną właśnie zupą z botwinki. „Poczęstować” to chyba zresztą nieodpowiednie słowo – po prostu nalała wszystkim dzieciakom po misce zupy, nie przyjmując do wiadomości moich stanowczych zapewnień, że nie mam ochoty na jedzenie i że podana zupa z pewnością się zmarnuje. Zupa się zmarnowała, a ja, przez wrodzone awanturnictwo i upór, siedząc obok miski ze stygnącą botwinką, projekcję ekscytującego filmu przetrwałem w atmosferze wzburzenia i niepokoju, związanego z całkiem jasnym poczuciem, że oto po raz kolejny jestem całkiem czarną owcą. Co zresztą nieznacznie dali mi odczuć moi „dobrze wychowani”, pokornie wpychający może i dobrą zupę koledzy.

Takich autobiograficznych historii mógłbym opowiedzieć setki. Bunt mam we krwi i gdybym nie został psychologiem, z pewnością byłbym dziś przewodnikiem karawan na Saharze albo piratem na południowym Pacyfiku. Zresztą, kto wie, może kiedyś…? Dorosłe życie jest jednak nieustannym kompromisem – w końcu i mnie zaczęło zastanawiać, gdzie leżą granice cudzej ingerencji w moje sprawy i czy odmawiając spełniania zachcianek i oczekiwań naruszam czyjekolwiek dobro.

czwartek, 3 grudnia 2015

Wszystko o morsowaniu...

Sezon 2015/2016 już otwarty, więc jak zwykle o tej porze roku odświeżam taki wpis... 

Zaczęły się przymrozki i niebawem nastąpią mrozy. Wpadłem więc na pomysł, by napisać pokrótce o moim zimowym zajęciu – morsowaniu. Nie wiem, czy morsowanie można nazwać sportem, ale na pewno zimowe kąpiele w otwartych zbiornikach mają ze sportem wiele wspólnego. 

Bardzo często zdarza się, że ktoś z ciekawością pyta mnie o odczucia towarzyszące morsowaniu, które wielu osobom wydaje się zajęciem bardzo ekstremalnym. Mnie, po kilku już sezonach, specjalnie ekstremalne się nie wydaje, jednak pierwszym kąpielom towarzyszyły bardzo silne emocje. 

Sezon morsowy powoli się zaczyna a ja postanowiłem przynajmniej kilka wpisów poświęcić bliskiemu mi zawodowo i prywatnie tematowi radzenia sobie ze stresem. Problem jest ważny i zawsze aktualny, zaś skutecznych technik walki z negatywnymi emocjami nigdy nie za wiele. A morsowanie, co stwierdzam na podstawie własnych doświadczeń, ma wielki walor antystresowy. 

Dlatego, przy nadarzającej się okazji, będę starał się zachęcić Czytelników do wypróbowania tej formy dostarczania sobie pozytywnej energii. 

Autor bloga w przeręblu :)

środa, 28 października 2015

Slash

Slash and A. Bozza, Slash, Kagra, Poznań 2010 

Slash jest moim ulubionym gitarzystą. Nie uważam go za wirtuoza, bo nie o to chodzi. Z upływem czasu coraz mniej interesują mnie gitarzyści grający z prędkością światła i precyzją szwajcarskiego zegarka. Uważam, że największe znaczenie ma uczuciowy przekaz tworzonej muzyki i emocjonalny kontakt z publicznością. Jako gitarzysta przykładam oczywiście wielką wagę do techniki gry, ale wiem też, że dla przeciętnego odbiorcy ma ona znaczenie niewielkie lub zgoła żadne. A w każdym razie - większość ludzi nie odróżnia  shreddingu od wymiatania ani  strummingu od boom chicku i zazwyczaj nie robi też na nich wrażenia nawet wyjątkowa gitarowa perfekcja. Po prostu – jeśli to, co grasz, podoba się tobie i trafia do twoich słuchaczy, to jest to właśnie to, o co chodzi, nawet jeśli przez godzinę tłuczesz jeden dźwięk na jednej strunie. Choć, skądinąd, takich rozwiązań nie polecam. Estetyka, będąca rzeczą bardzo względną, ma oczywiście ogromne znaczenie, a wybitni gitarzyści niezmiennie mi imponują.


wtorek, 21 lipca 2015

Czy homoseksualizm jest normalny...?



Dedykuję Niuni Dorotce :) 

Ostatnio coraz częściej, przy wielu okazjach pojawia się temat homoseksualizmu, mniejszości homoseksualnych i tzw. „tolerancji”. Na Facebooku moi znajomi na swoje profilowe zdjęcia nakładają tęczowe filtry, a temat gejów, lesbijek i podobnych grup nie opuszcza pierwszych stron gazet (tak naprawdę to nie wiem, bo nie czytuję gazet, ale tak jakoś zgrabnie zakończyło mi się to zdanie).

Pod jednym z moich artykułów, który zresztą dotyczy schizofrenii, a nie homoseksualizmu, wywiązała się dość bogata dyskusja. Ponieważ temat wzbudza silne emocje, a ciągle ktoś mnie o to pyta, poświęcam krótki wpis mojemu stosunkowi do sprawy.

Powtarzałem wielokrotnie, że nie mam nic przeciwko homoseksualistom (ani innym –istom, -inom, -ijkom itd.). Nie mam nic przeciwko komukolwiek, kto nie szkodzi innym ludziom. Jestem zwolennikiem poglądu, zgodnie z którym granice wolności jednostki wyznaczane są przez granice wolności innych jednostek. Moim więc zdaniem każdy ma prawo robić cokolwiek, dopóki nie wyrządza szkody innym.


wtorek, 26 maja 2015

Rozmowa z Wojciechem Imielskim - psychologiem, rysownikiem i gitarzystą...

Zapraszam do przeczytania przeprowadzonej przez Agnieszkę Zub, redaktor naczelną Kwartalnika Powiatu Olkuskiego, rozmowy ze mną o wszystkim. 

Link jest tutaj:



Nieźle się nakombinowałem, żeby w jakiś sensowny sposób zamieścić wywiad w oryginalnej formie, bo mój szablon bloga nie dopuszcza tak wielkich plików, a w standardowym formacie są nieczytelne. 

Dlatego, mądry jak Salomon, musiałem założyć osobnego bloga. Wszystkich Czytelników, którzy drogą mailową otrzymali 138 powiadomień o nowym, następnie usuniętym wpisie bardzo przepraszam - to moje nieudolne, kolejne próby zamieszczenia wywiadu tutaj, na blogu. 

Dziękuję Ci, Agnieszko, i kocham Cię!!! :) 

  

niedziela, 29 marca 2015

Schizofrenia

Psychozy schizofreniczne i z kręgu schizofrenii

Schizofrenia jest poważnym problemem społecznym. Jest to jedna z najpoważniejszych i najbardziej wyniszczających, trudnych do leczenia postaci psychoz. Statystycznie na zespoły psychopatologiczne z kręgu schizofrenii zapada ok. 1% populacji, jest to więc poważny problem cywilizacyjny. Schizofrenia jest jednak chorobą mało znaną i tajemniczą, co skutkuje brakiem społecznego zrozumienia dla tego zjawiska. Chorzy na schizofrenię wywołują lęk, czasem wstręt czy odrazę, a postawy takie wynikają jak zwykle z ignorancji i braku orientacji w temacie. Dlatego warto zapoznać się z najbardziej podstawowymi informacjami na temat zespołów schizofrenicznych, tym bardziej, że problem może dotyczyć każdego z nas. Warto także pamiętać, że chory na schizofrenię jest osobą nieszczęśliwą i cierpiącą, i jako taki powinien spotykać się przede wszystkim ze współczuciem, szacunkiem i chęcią pomocy.

Wybitny polski psychiatra – prof. Antoni Kępiński, swoją legendarną książkę pt. Schizofrenia zadedykował w następujący sposób:

Tym, którzy więcej czują i inaczej rozumieją i dlatego bardziej cierpią, a których często nazywamy schizofrenikami.

Stykając się z osobami chorymi psychicznie, niekoniecznie zresztą na schizofrenię, warto pamiętać, że różnica pomiędzy „zdrowymi” i „chorymi psychicznie” jest zawsze głównie ilościowa, a w psychopatologicznym obrazie chorobowym w wyolbrzymiony sposób manifestują się nasze wspólne, powszechne lęki, obawy, słabości i niedoskonałości.   

Vincent Van Gogh, Kruki nad łanem pszenicy
Powszechnie uważa się, że Van Gogh cierpiał na schizofrenię. Trudno dziś jednoznacznie ocenić, czy była to rzeczywiście schizofrenia, jednak wiele powszechnie znanych i podziwianych osób cierpi na różnego rodzaju zaburzenia psychiczne. 

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Nożownik



Krew mnie zalewa, kiedy bezmózgi, prymitywny troglodyta, dźgający ostrym narzędziem przypadkowych przechodniów, nazywany jest przez media "nożownikiem". 

Nożownik to człowiek ponadprzeciętnie sprawny w posługiwaniu się nożem, wyszkolony w sztuce walki z jego użyciem, a często szczególnie kochający tę broń czy narzędzie użytkowe. Niekoniecznie musi używać noża w celach bojowych czy po prostu bandyckich. To tak, jakby kogoś, kto rozbił żonie na głowie gitarę, nazywać "gitarzystą". 

Sam uwielbiam noże i zawsze przynajmniej jeden mam przy sobie, bo to uniwersalne i niezawodne narzędzie. Nóż jest najlepszym przyjacielem człowieka. Udostępnij, jeśli się zgadzasz.