poniedziałek, 16 lipca 2012

Czy jestem kretynem? Ewolucja form marketingu w Sieci. Cz. 4.


„Nasza szalona promocja trwa jeszcze przez 5 minut” albo: „tę informację zobaczysz tylko jeden raz”. 

W tej odsłonie reklamowej komedii chodzi o wymuszenie natychmiastowej, konsumenckiej reakcji. Po wejściu na określoną stronę w rogu ekranu ujrzeć można zegar odliczający sekundy do nieuchronnej katastrofy, jaką w tym przypadku jest brak możliwości skorzystania z niebywałej okazji.

Jest to proces zmierzający do wywołania w konsumencie uczuć podobnych do stanu towarzyszącego osobie, której pociąg za chwilę odjedzie sprzed nosa. Mobilizujący efekt groźby potęgowany jest przez wstrząsające zapewnienie, że tę niepowtarzalną ofertę ujrzeć mogę tylko jeden raz…

Muszę przyznać, że w tym momencie zwykle czuję się, jakby ktoś mnie poganiał przy porannej toalecie. Lub usiłował zmusić do natychmiastowego zakupu najnowszego numeru „Świata kolei”.  

Czasami otrzymuję e-maile ze sformułowanym w dramatycznym tonie apelem do mojego zdrowego rozsądku, w rodzaju: „Wojtku, jeszcze tylko przez dwa dni możesz zamówić (…) zanim opamiętam się i przestanę udostępniać (…) w tak absurdalnie niskiej cenie! Żona i tak już grozi, że wyrzuci mnie z domu!”

Ten sprzedażowy chwyt, skutecznie zniechęcający mnie do zawarcia jakiejkolwiek transakcji, kojarzy mi się żywo z natrętnym sprzedawcą, który w sklepie spożywczym co 17 sekund zadaje mi jedno z pytań z zestawu: „Co podać?”, „Pomóc w czymś?”, „Czy już się pan zdecydował?” itp. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz