poniedziałek, 16 lipca 2012

Dlaczego wyjątek potwierdza regułę?

Czasem słyszę, że ktoś zastanawia się - dlaczego istnieje powiedzenie, że "wyjątek potwierdza regułę?" 

Sądzę, że jest to problem typowo logiczny.

Od reguł właściwie nie powinny istnieć wyjątki. Doświadczenie uczy jednak, że istnieją i że w zasadzie nie ma takiej reguły, od której nie można znaleźć wyjątku. 



Mówimy więc, że "od każdej reguły istnieją wyjątki". Skoro od każdej, to aby coś było regułą, muszą od tego istnieć wyjątki. A zatem w pewnym sensie wyjątek potwierdza, że reguła, od której jest wyjątkiem, jest rzeczywiście regułą (bo ten wyjątek jest dowodem, że istnieją od niej wyjątki). 

Skoro niezbędnym warunkiem bycia regułą jest istnienie wyjątków, to wyjątki potwierdzają, że reguła jest regułą.

W moim przekonaniu tylko w tym sensie i tylko przy tych założeniach wyjątek potwierdza regułę. 
Quod erat demonstrandum :) 


Ale... w logice, jak to w logice, nic nie może być proste i logiczne. Bo skoro istnieje reguła, że "od każdej reguły istnieją wyjątki", to od reguły, która to stwierdza, również istnieć muszą wyjątki... 
Wygląda więc na to, że zdanie "od każdej reguły istnieją wyjątki" implikuje wprost, że "nie od każdej reguły istnieją wyjątki...".

Czy ktoś chciałby może coś dodać? :)))

5 komentarzy:

  1. No ta sprawa jest jasna jak jest jasna sprawa golibrody.

    Wyobraźmy sobie miasteczko, w którym jest tylko jeden golibroda. Każdy mężczyzna w tym miasteczku dba by być ogolony i albo goli się sam albo chodzi do golibrody. Myślę, że można spokojnie założyć, że golibroda przestrzega następującej zasady: golibroda goli wszystkich tych mężczyzn w miasteczku, którzy sami się nie golą. Czy tak? Tak.

    W takim razie możemy postawić następujące pytanie: Czy golibroda goli siebie samego? Jednak zadając to pytanie odkrywamy, że przedstawiona sytuacja jest sytuacją niemożliwą.

    Jeśli golibroda nie goli się sam, musi przestrzegać zasady i siebie ogolić.
    Jeśli zaś golibroda się goli sam, to zgodnie z zasadą siebie nie ogoli.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja myślę, że autor podstępnie wkleił tu fotografię klepsydry aby dać nam do zrozumienia, że ma na myśli sprawy większe niż tylko jakieś tam wyjątki.

    Klepsydra (są dwa znaczenia tego słowa) do pomiaru czasu ma w sobie piasek, bardzo dużo ziarenek piasku. I tak:

    Założenie nr. 1 - 1 000 000 000 ziarenek piasku usypane w jednym miejscu nazwiemy kopcem.

    Założenie 2 - Kopiec piasku minus jedno ziarnko piasku to ciągle kopiec.

    Powtarzajmy Założenie 2 po każdym odjęciu jednego ziarna - ogromną ilość razy czyli do (jak sugeruje drugie znaczenie słowa klepsydra) nawet śmierci (dodam porzekadłowo 'do usranej śmierci') i dojdziemy do momentu gdy kopiec składa się tylko z jednego ziarna piasku. A to jest zawracanie dupy a nie kopiec.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli Bóg jest wszechmocny, to czy potrafi stworzyć kamień tak ciężki, że sam nie jest w stanie go podnieść...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co miałby to robić? Czy doskonałość ma coś do udowodnienia? Małgosia C.

      Usuń
    2. Może. A potem go podniesie, choć jednocześnie nie będzie mógł go podnieść.

      Usuń