niedziela, 29 lipca 2012

Jak jeździsz, baranie?! Błędy atrybucji a ruch drogowy.


Przebywając w jakimkolwiek środowisku społecznym zmuszeni jesteśmy dokonywać ciągłej oceny wszelkich warunków, w jakich przyszło nam funkcjonować. Jest to zresztą dość oczywisty, podstawowy wymóg przetrwania. Obserwacji podlegają, rzecz jasna, przede wszystkim otaczające nas osoby, to bowiem głównie one bywają źródłem ewentualnych problemów i utrapień czy zysków i gratyfikacji. 

 W rzeczy samej właściwie każdy kontakt międzyludzki zaczyna się od oceny – „kto to jest?”, „czego się po nim spodziewać?”, „co można zyskać?”, „ile stracić?”, „jest niebezpieczny/przyjazny/neutralny?” itd. Poznanie społeczne nie może mieć jednak postaci metodycznego badania – w formułowaniu opinii posługujemy się więc skrótami poznawczymi, będącymi czymś w rodzaju społecznych heurystyk* oceniania. 


Droga na skróty wyjątkowo często owocuje powstawaniem stereotypów i uprzedzeń. Uprzedzenia i stereotypy same są zresztą drogą na skróty – polegają bowiem na przypisywaniu osobom lub grupom osób cech, których nie stwierdzono w żadnym sensownym procesie wnioskowania, co więcej – stereotypowe przekonania zazwyczaj zostają bezkrytycznie od kogoś przejęte. Zapewne wielu Żydów przekonuje swoje dzieci, że Palestyńczycy to bandyci (Palestyńczycy swym dzieciom opowiadają to samo o Żydach) – nie trzeba długo czekać, by bomba czy seria strzałów dobitnie potwierdziła słuszność wychowawczej perswazji.  

Najprawdopodobniej nie udałoby się stwierdzić silnego związku pomiędzy kolorem włosów a skłonnością do uprzykrzania życia innym – niemniej osoby rude są często posądzane o szczególne tendencje do złośliwości. Z drugiej strony – psycholog kliniczny powiedziałby tak: „a co, jeśli osoby rude stają się bardziej złośliwe, ponieważ ze względu na własną inność i charakterystyczny, rzadki wygląd od najmłodszych lat padają ofiarą prześladowań i złośliwość staje się w końcu ich utrwalonym sposobem obronnego reagowania?”.  Byłoby to warte uwagi spojrzenie na problem. 

W gruncie rzeczy prawidłowe, profesjonalne wnioskowanie psychologiczne polega na krytycznej i możliwie bezstronnej analizie wszelkich prawdopodobnych zależności. 

Wszelkie stereotypy ulegają dość łatwemu utrwaleniu, a dzieje się to między innymi na drodze „potwierdzania” ich „słuszności” w oparciu o mechanizmy tzw. „samospełniającej się przepowiedni”. Przypuśćmy, że spotykam osobę o rudych włosach i zgodnie z wyznawanym przekonaniem co do jej usposobienia spodziewam się, że z całą pewnością spotka mnie z jej strony coś przykrego. Takie nastawienie nie rokuje dobrze – jest wielce prawdopodobne, że przystąpię do obrony na długo przed tym, zanim nastąpi jakikolwiek atak. Na przykład (na wszelki wypadek!) sam stanę się agresywny i nieprzyjemny – być może w ten sposób od razu zepchnę rudego do defensywy lub sprawię, że w ogóle nie będzie miał ochoty ze mną zadzierać. Jeśli na moją wrogą postawę rudzielec zareaguje podobnie… mam swoje potwierdzenie – i niech mi teraz ktoś powie, że rudzi nie są złośliwi! 

To oczywiście tylko uproszczony przykład interpersonalnych mechanizmów oceny i wnioskowania. Człowiek wykazuje naturalne i bardzo pożyteczne skłonności do opisu i kategoryzacji otaczającej rzeczywistości, a podstawowym sposobem porządkowania nabywanej wiedzy jest przypisywanie zjawiskom określonych cech. Przypisywanie cech to „atrybucja” a z atrybucją wiąże się kilka bardzo powszechnych błędów poznawczych. 
Określone cechy przypisujemy nie tylko osobom z otoczenia. W sposób całkowicie naturalny atrybuty nadajemy również samym sobie. 

W swej bogatej praktyce zawodowej jedną rzecz stwierdziłem w sposób nie budzący najmniejszych wątpliwości – z punktu widzenia większości ludzi nie istnieje nic bardziej cennego, niż pozytywna samoocena. Oznacza to, że jesteśmy skłonni uczynić bardzo wiele, byle tylko uważać samych siebie za roztropnych, przyzwoitych, uczciwych i pod każdym względem poprawnych. 

Temat samooceny jest tematem bardzo rozległym i ma bardziej kliniczny, niż społeczny charakter, dlatego w tym miejscu nie poświęcę mu więcej uwagi. Zmierzam jednak do roboczej konkluzji, że przypisywanie cech w warunkach społecznych przyjmuje kształt silnie korespondujący z potrzebą podtrzymania pozytywnego obrazu samego siebie. 

Cztery podstawowe błędy atrybucji mają w uproszczeniu taką postać:

a. Jeżeli zrobię cokolwiek dobrego, sensownego, wartościowego lub błyskotliwego, z wielką przyjemnością nabieram błogiego przekonania, że wynika to wprost z moich wspaniałych cech osobistych. Zdałem egzamin na piątkę, bo jestem ogólnie mądry, dobrze wykształcony, solidny i pracowity. Pomogłem staruszce przejść przez ulicę, bo jestem z zasady uczynny, wrażliwy na cudze nieszczęście, chętny do pomocy i pozytywnie nastawiony do ludzi. Zwróciłem właścicielowi znaleziony portfel, bo jestem uczciwy i zacny, itd.

b. Jeśli osoba, którą akurat obserwuję, zachowa się w podobny sposób, cała zasługa zapewne leży po stronie sytuacji zewnętrznej. Człowiek ten zdał egzamin, bo miał głupie szczęście (egzaminator był wyraźnie przychylnie nastawiony!), a staruszce pomógł, bo pewnie nie miał innego wyjścia – sama wszak uczepiła się jego ramienia. Portfel oddał, bo bał się posądzenia o kradzież… itd. 

c. W przypadku, kiedy zachowam się podle, głupio czy wręcz idiotycznie, winne są zwykle warunki zewnętrzne. Nakrzyczałem dziś na żonę, bo wszak pogoda jest paskudna, paliwo znowu zdrożało, boli mnie ząb i telewizor wysiadł. Gdyby nie wszystkie te tragedie, naszego małżeńskiego szczęścia z pewnością nic nie zdołałoby zmącić.

d. Jeśli podle lub głupio zachowa się inna osoba, zapewne wynika to z jej koszmarnego charakteru – obserwowany mężczyzna krzyczy więc na żonę, bo jest zwyczajnym tępym chamem i agresywnym łajdakiem. Z pewnością nic dobrego już z niego nie będzie.

Co to wszystko ma wspólnego z ruchem drogowym? 

Każdemu z nas zdarza się popełniać błędy. Nawet doświadczony kierowca stwarza czasem zagrożenie na drodze. O błąd łatwo jest zwłaszcza wtedy, kiedy kierujący pojazdem jest zmęczony, niewyspany, w złym nastroju, chory na cokolwiek itd. 

Jeżdżąc po całej Polsce szybko zauważyłem, że błędy na drodze spotykają się z wybitnym brakiem akceptacji ze strony innych uczestników ruchu. Przynajmniej częściowo wynika to zapewne z faktu, że zagrożenie wypadkiem drogowym należy do kategorii zagrożeń poważnych, czasem śmiertelnie niebezpiecznych. Jakiekolwiek nierozsądne zachowanie kierowcy skutkuje zwykle koncertem przekleństw, wyzwisk, obraźliwych gestów lub nawet aktem bezpośredniej, fizycznej agresji. Wielu Czytelników zna zapewne ten problem z doświadczenia. 

Mając za sobą dziesiątki tysięcy przejechanych kilometrów zdaję sobie sprawę, że sam również popełniam błędy, mimo, że naprawdę bardzo się staram. Dlatego od wielu miesięcy mój klakson pozostaje całkowicie bezczynny. 

Znam wiele osób uważających się za absolutne autorytety w zakresie prowadzenia samochodu. Jest z tym nieco podobnie, jak z psychologią, na której wszyscy przecież wyśmienicie się znają. Mistrz kierownicy zazwyczaj wykazuje zero tolerancji dla błędów innych kierowców i wyjątkowo chętnie manifestuje swe niezadowolenie przy zastosowaniu klaksonu, świateł drogowych, czy zwyczajnej, impertynenckiej pyskówki. Jeśli sam popełni błąd lub wykroczenie – winna jest zwykle szeroko pojęta sytuacja zewnętrzna (kiepska pogoda, złe warunki jazdy, ból głowy czy zmęczenie). 

Jeśli jednak błąd popełni inny kierowca a geniusz kierownicy będzie na tyle uprzejmy, że nie wygłosi domysłów co do nieobyczajnej przeszłości jego matki, zazwyczaj pada przynajmniej filozoficzne pytanie: „kto takiemu idiocie dał prawo jazdy?” 



*heurystyka – uproszczona metoda oceny, polegająca na szybkim wyciąganiu wniosków „na skróty”, w oparciu o dostępne informacje. Heurystyka jest metodą skracającą czas oceny, ale nie gwarantującą poprawności uzyskanych wyników. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz