niedziela, 15 lipca 2012

Czy jestem kretynem? Ewolucja form marketingu w Sieci. Cz. 2.



„Witaj, Wojtku!” czyli inteligentna personalizacja e-maili.

W swych kursach internetowych błyskotliwi reklamiarze bezwzględnie zalecają personalizację mailingu. Problem ten podnoszą zwykle do rangi absolutnego priorytetu. Chodzi o to, by każdy list reklamowy, zamiast od „Szanowni Państwo!”, „Dzień dobry!” czy po prostu „Witaj!”, zaczynał się od „Cześć, Wojtku!”, „Hej, Zdzichu!”, „Co słychać, Tomku?”.

Czasami, coraz rzadziej, spotyka się imiona w wersji bez wołacza: „Cześć, Wojtek!”, „Cześć, Magda!” itd. jednak lepszej klasy programy do mailingu (lub raczej lepszej klasy handlowcy, bo nie wiem, czy sam program oferuje taką funkcję) łaskawie odmieniają imiona przez przypadki.

W wielu dziedzinach życia jestem człowiekiem dość tradycyjnym i szczerze przyznam, że drażni mnie wszechobecne „tykanie” – nie jestem specjalnie zadowolony, kiedy zupełnie obca osoba usiłuje sprzedać mi cokolwiek, klepiąc mnie poufale po ramieniu, a tak właśnie odbieram zwyczaj natychmiastowego wypijania internetowego bruderszaftu. Nie o to jednak w tym momencie chodzi. Zastanawiam się tylko, czy istnieje na świecie subskrybent nie zdający sobie sprawy, że po imieniu czy bezimiennie i tak pisze do niego maszyna, a ściślej rzecz ujmując – program.

To kolejny chwyt reklamowy, który nie nastawia mnie zbyt przyjaźnie do piszącego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz