sobota, 24 listopada 2012

Krępujący stres i wiążące rozwiązania. Trochę o węzłologii


„Nie krępuj się, szkoda sznurka”
znane powiedzenie  ludowe

W toku dalszych, dotyczących stresu rozważań, teorię psychologicznych metod prewencyjnych będę się starał urozmaicać swobodnymi propozycjami co do czynności sprzyjających minimalizacji udziału negatywnych emocji w naszym codziennym życiu. Jestem zdania, że zawsze, w rozwiązywaniu wszelkich problemów życiowych bezsprzecznie wskazana jest kreatywność. Jeśli więc jakikolwiek pomysł zdaje w walce ze stresem egzamin – nieważne, że rzecz jest śmieszna lub szokująca. Jest warta uwagi. 

Niewiele jest w psychologii stresu zasad tak oczywistych i tak skutecznych w zastosowaniu, jak zasada spokojnej, ukierunkowanej aktywności. Chodzi o to, by w chwilach szczególnie trudnych móc poświęcić się jakiemuś angażującemu, wymagającemu uwagi i staranności zajęciu. 

We wczesnej młodości uprawiałem trochę wspinaczkę skałkową. Jestem też żeglarzem jachtowym i praca z linami nie jest dla mnie nowością. Mimo to sztukę wiązania węzłów odkryłem tak naprawdę kilka miesięcy temu.  Odkryłem z wielkim entuzjazmem i wpadłem przy okazji na pomysł, by pracę z węzłami stosować w różnych szkoleniach warsztatowych. Jeśli nawet uczestnikowi, niespecjalnie zainteresowanemu główną tematyką zajęć niewiele w głowie zostanie, jestem pewien, że prędzej czy później przydadzą mu się opanowane w trakcie szkolenia węzły. Bo węzły przydają się codziennie, w wielu sytuacjach. 

Musisz przygotować paczkę pocztową? W środku dnia, z dala od domu pękło Ci sznurowadło? Wysiadł samochód, a lina holownicza jest zbyt długa lub zbyt krótka? A może właśnie toniesz w rwącym potoku? Półsztyk ułatwi obwiązanie przesyłki sznurem. Węzeł płaski błyskawicznie naprawi zerwaną sznurówkę. Skrót zredukuje długość liny, a ósemka w pewny sposób połączy dwie taśmy. Węzeł ratowniczy i motyl alpejski mogą ocalić Ci życie. To tylko niewielki wycinek obszernej i ciągle rozwijającej się dziedziny wiedzy, którą żartobliwie nazywamy węzłologią.

Studiując węzłologię odkryć można wiele zaskakujących, imponujących prostotą i skutecznością rozwiązań (w tym przypadku rozwiązaniami są akurat związania…), a niejeden węzeł może być przykładem oryginalnej i wartościowej ludzkiej myśli technicznej. Choćby mój ulubiony – węzeł złodziejski, zwany też splotem rabusiów. 

Wiązanie węzłów jest zajęciem wymagającym, ale przyjemnym, pożytecznym i bardzo praktycznym. Angażuje uwagę i pozwala oderwać się od codziennych utrapień. Regularne ćwiczenia doprowadzą czynność wiązania do poziomu perfekcyjnego automatyzmu i z pewnością usprawnią umiejętność praktycznego rozumowania w kategoriach sensomotorycznych. 

A ktoś, komu zajęcie szczególnie przypadnie do gustu, może ewentualnie przystąpić do Międzynarodowego Cechu Wiążących Węzły :) 

Tak czy inaczej polecam, warto spróbować. A poniżej mała pomoc dydaktyczna – napisana prostym, przystępnym językiem, bogato ilustrowana i pełna ciekawostek. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz