czwartek, 22 listopada 2012

O lęku słów kilka


W przygotowaniu do cyklu artykułów na temat stresu, dokonam omówienia psychologicznej i fizjologicznej natury lęku. Lęk jest bowiem podstawowym, objawowym składnikiem stresu. "Stres" to określenie bardzo potoczne. W psychologicznym języku specjalistycznym, w odniesieniu do objawów powiązanych ze stresem, posługujemy się zwykle częściej pojęciem lęku. 

Lęk jako objaw będzie miał także podstawowe znaczenie dla rozważań dotyczących stresu i zjawisk ze stresem powiązanych. 

Natura i istota zjawiska lęku 

W sensie potocznym lęk jest pojęciem brzmiącym znajomo. W sytuacjach codziennych  często mawiamy, że ktoś „przeżywa lęk”, „jest lękliwy”, „zląkł się czegoś” lub nawet, że "ma lęki". Lęk bywa utożsamiany ze strachem, takie równanie jest jednak zabiegiem  nieuprawnionym, ponieważ pomimo wielu podobieństw te dwa zjawiska dzielą dość istotne różnice. 


Strach jest zupełnie prawidłowym i przystosowawczym uczuciem, w reakcji na rzeczywiste zagrożenie występującym u każdej zdrowej osoby. W emocję tę wyposażyła nas ewolucja – reagujemy strachem na sytuacje niebezpieczne, co pozwala nam w większości wypadków uniknąć zagrożenia i związanych z nim rozmaitych negatywnych konsekwencji. Jeśli człowiek boi się agresywnego, dużego psa, to występujący strach jest zjawiskiem jak najbardziej racjonalnym, pożytecznym i rozsądnym – unikając kontaktu z psem, którego się boi, człowiek unika ewentualnego, niebezpiecznego ataku z jego strony. 

Lęk jest zjawiskiem bardziej podstawowym i - co ważne - silnie zakorzenionym w fizjologii. Jest uogólnionym stanem pobudzenia organizmu, często nieadekwatnym do sytuacji, często też trudno jest jednoznacznie zlokalizować jego źródło. Bywa też zupełnie irracjonalny, zwłaszcza wtedy, kiedy występuje w odpowiedzi na zjawiska i sytuacje niegroźne lub nawet – wydawałoby się – zupełnie naturalne, codzienne, obojętne. Wracając do psa można opisać sytuację, w której człowiek boi się psów w ogóle, wszystkich psów, nawet zupełnie niegroźnych, przyjaznych i sympatycznych. Taka reakcja będzie reakcją lękową, ponieważ w obecności zupełnie spokojnego i nieagresywnego psa u danej osoby występuje nadmierna, niepotrzebna odpowiedź emocjonalna (w postaci reakcji lękowej właśnie). 

W skrajnym przypadku możemy mieć do czynienia ze zjawiskiem fobii. Wówczas lęk jest irracjonalnie silny i paraliżujący, ulega też niejednokrotnie tak szerokiej generalizacji, że występować może na widok psa na zdjęciu czy obrazku a nawet w odpowiedzi na samą myśl o psie. 

Lęk w rozumieniu klinicznym jest więc zjawiskiem w zasadzie negatywnym, nieprzystosowawczym i jako taki jest zarówno podłożem (przyczyną), jak i objawem (skutkiem) wielu zaburzeń emocjonalnego funkcjonowania. 

Czasem zdarza się, że reakcja lękowa występuje zupełnie bez udziału uchwytnego źródła (źródło jest ukryte, co w żadnym razie nie oznacza, że go zupełnie nie ma!), pojawia się niespodziewanie i nie sposób znaleźć w otoczeniu czegoś, co mogłoby jej wystąpienie usprawiedliwiać. W psychologii potocznej mówi się nieraz, że lęk od strachu odróżnia brak (uświadomionego) źródła, co jest dość dużym i nieuprawnionym uproszczeniem, bowiem zależność między lękiem a strachem jest dużo bardziej złożona i w kolejnych ustępach postaram się ją w satysfakcjonujący sposób wyjaśnić. Należy jednak pamiętać, że podobnie jak w przypadku wielu innych zjawisk psychologicznych, granica pomiędzy strachem a lękiem jest zupełnie nieostra i trudno jest jednoznacznie rozgraniczyć te dwa, bądź co bądź podobne i powiązane ze sobą zjawiska. 

Można powiedzieć, że w większości reakcji lękowych występują co najmniej dwa podstawowe komponenty – fizjologiczny i psychologiczny. Ten ostatni wynika często z poznawczej interpretacji obecności tego pierwszego – ponieważ pojawia się pobudzenie fizjologiczne, szukamy wyjaśnienia i odpowiedzi na pytanie, skąd się ono wzięło, a psychologiczne uczucie  strachu jest właśnie skutkiem spostrzeganego pobudzenia (na zasadzie - "skoro przeżywam objawy lękowe, to zapewne musi dziać się coś groźnego"). Zwykle bywa jednak odwrotnie – obserwujemy lub wyczuwamy zagrożenie, a świadomość zagrożenia prowadzi do wystąpienia fizjologicznej reakcji lękowej. Ujmując rzecz z perspektywy potocznej można powiedzieć, że silny i wyraźny komponent fizjologiczny jest jednym z elementów, które odróżniają lęk od zwykłego strachu. Fizjologiczną naturę lęku można dobrze uświadomić sobie na przykładzie stanu, jaki występuje w organizmie po nadużyciu środków pobudzających – chociażby zawartej w kawie kofeiny. Kofeina ma działanie pobudzające – jeżeli zostanie przyjęta w odpowiednio dużej dawce, w organizmie pojawia się pobudzenie fizjologiczne, jakościowo podobne do tego, jakie przeżywamy podlegając stresowi (to dlatego wiele osób rankiem pija kawę żeby się „obudzić”). W sytuacji, kiedy poziom tego popularnego alkaloidu we krwi jest zbyt wysoki, pobudzenie skutkuje również subiektywnie odczuwanym lękiem – po nadużyciu kawy człowiek niejednokrotnie odczuwa niejasny i nieukierunkowany niepokój, nawet pomimo braku jakichkolwiek realnych zagrożeń (podobny stan ma miejsce po znacznym nadużyciu alkoholu, kiedy po kilku/kilkunastu godzinach w trzeźwiejącym organizmie fizjologicznie rozchwiany układ nerwowy generuje objawy nadmiernego pobudzenia). Ten przykład doskonale ilustruje fizjologiczną naturę lęku, ponieważ pokazuje jasno, że lęk może powstać bez udziału czynników zewnętrznych (a nawet, że można go zupełnie sztucznie wywołać!), zaś jego źródło może być niezwykle trudne do ustalenia. W opisanym przypadku z kawą (kofeiną) w ogóle nie ma powodu do przeżywania lęku, a jednak pobudzenie o charakterze i klinicznym obrazie lękowym pojawia się w sposób bardzo wyraźny. 

Fizjologia reakcji lękowych. Reakcja mobilizacyjna organizmu

Układ nerwowy jest zbudowany z elektrycznie pobudliwej tkanki. W odpowiedzi na zmieniające się warunki zewnętrzne i wewnętrzne w układzie nerwowym pojawia się pobudzenie, utrzymujące ten układ w gotowości do najrozmaitszych reakcji. W sytuacji subiektywnie spostrzeganego zagrożenia organizm reaguje mobilizacją, którą zawdzięcza autonomicznemu układowi nerwowemu, a ściślej mówiąc – jego współczulnej (in. sympatycznej) gałęzi. Następstwem pobudzenia tej części układu nerwowego jest występowanie szeregu procesów składających się na reakcję mobilizacyjną organizmu i przygotowujących go do stawienia czoła niebezpieczeństwu – czyli do ewentualnej walki lub ucieczki. Wzorzec prawidłowej reakcji obronnej, o której mowa, jest taki: w odpowiedzi na spostrzegane zagrożenie następuje pobudzenie sympatycznej gałęzi autonomicznego układu nerwowego, wzrasta poziom adrenaliny i kortyzolu (tzw. „hormonów walki i ucieczki”) we krwi, co skutkuje ogólną mobilizacją ustroju. 

W związku z aktywnością współczulnej gałęzi autonomicznego układu nerwowego w organizmie pojawiają się następujące, istotne dla ewentualnej walki lub ucieczki zmiany:

ulega przyspieszeniu akcja serca i wzrasta ciśnienie tętnicze krwi – w sytuacji walki lub ucieczki mięśnie zmuszone będą do podjęcia nadzwyczajnego wysiłku, niezwykle więc ważne jest wydajne i sprawne dostarczanie do komórek tlenu i substancji odżywczych. Stąd również przyspieszony oddech,

źrenice rozszerzają się – do oka trafia więcej światła, wzrok działa sprawniej, co ma oczywiste znaczenie na wypadek ewentualnej walki czy ucieczki,

wątroba uwalnia do krwiobiegu cukier, konieczny dla sprawnego funkcjonowania mięśni,

płyny ustrojowe wracają do krwiobiegu – zahamowane zostaje m. in. wydzielanie śliny - stąd suchość w ustach i gardle,

ciało (głównie kończyny) pokrywają się wilgocią – wilgotną ręką łatwiej jest pewnie i mocno uchwycić broń lub część ciała przeciwnika (z drugiej zaś strony – wilgotne ciało jest śliskie i trudniejsze do uchwycenia przez przeciwnika…), łatwiej jest posługiwać się nią przy wspinaczce itd. Wzmożone pocenie ułatwia także chłodzenie organizmu, 

wzrasta spoczynkowy tonus (napięcie) mięśni – mięśnie stają się napięte, w stałej gotowości do ewentualnego, nagłego wysiłku. 

Łatwo zauważyć, że opisane procesy ustrojowe pochodzą z wcześniejszych stadiów ewolucji człowieka i największe walory przystosowawcze miały w czasach, kiedy walka i/lub ucieczka były częścią codzienności. Dziś bardzo rzadko zdarza nam się je w pełni wykorzystywać, ponieważ rzadko i coraz rzadziej bywamy zmuszeni podjąć bezpośrednią walkę lub ucieczkę w ścisłym, dosłownym sensie. Niemniej jednak mechanizmy mobilizacyjne pozostały i są obecne w naszym codziennym życiu – to właśnie ich efekt odczuwamy jako lęk w codziennych sytuacjach życiowych i one stanowią wspomniany fizjologiczny komponent reakcji lękowej. 

Jak powiedziano, nieczęsto mamy do czynienia z sytuacjami, które wymagałyby od nas angażowania się w bezpośrednią, fizyczną walkę lub ucieczkę. Jednak w odpowiedzi na najrozmaitsze (realne lub nie) zagrożenia, wykazujemy pobudzenie według zawsze tego samego, podstawowego i nieco prymitywnego wzorca. 

Czekając na niezwykle ważny egzamin z filozofii czy ekonomii, a nawet botaniki, niepewny jego wyniku człowiek oddycha szybciej i częściej (tzw. hiperwentylacja), poci się nadmiernie, z powodu nadciśnienia tętniczego robi mu się gorąco, czasem nawet boli go głowa, serce bije szybciej (tzw. tachykardia), mięśnie naprężają się jak przed walką, wilgotne dłonie drżą a w ustach robi się sucho. Jednak w przypadku egzaminu, zwłaszcza zaś z wymienionych przedmiotów, trudno spodziewać się fizycznego starcia z egzaminatorem (choć w walce o uprzywilejowane miejsce na sali można i zęby stracić...) - w opisanej sytuacji walory przystosowawcze takiej reakcji są więc dalekie od pożądanych… W głowie robi się mętlik, przed oczami ciemno, trochę głupio podać egzaminatorowi mokrą i drżącą rękę, ze względu na suchość w ustach oddech jest nieświeży… 

Bywa, że pojawia się silna potrzeba wypróżnienia i zamiast na krześle, człowiek chętniej usiadłby na czymś zupełnie innym… Kiedy po egzaminie napięcie opadnie, można u siebie stwierdzić zmęczenie jak po ciężkim wysiłku fizycznym – to zasługa długotrwałego, nadmiernego napięcia mięśni szkieletowych (czasami z napięcia mięśni okrywających czaszkę wynika także ból głowy, z uczuciem ściśnięcia stalową obręczą - ten objaw to tzw. "kask neurasteniczny"). 

Stan, który w takiej sytuacji towarzyszy osobie przeżywającej stres, to właśnie lęk w czystej postaci, to jego silnie wyrażony komponent fizjologiczny. 

Co ciekawe, reakcja mobilizacyjna w opisanej formie występuje nie tylko w odpowiedzi na konkretne sytuacje zewnętrzne. Może być wynikiem również mniej lub bardziej świadomych wewnętrznych konfliktów emocjonalnych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz