czwartek, 29 listopada 2012

O objawach współuzależnienia (3)


Wybaczanie

Osoba permanentnie i w rozmaity sposób przez kogoś krzywdzona ma pełne prawo czuć żal i mieć uzasadnione pretensje w stosunku do krzywdziciela. Każdy człowiek ma mniejsze lub większe poczucie własnej wartości i swoją godność osobistą. Są one nagminnie deptane przez uzależnionego partnera. Alkoholik krzywdzi najbliższych na najrozmaitsze sposoby. Czasami jest to otwarta przemoc fizyczna, czasem „tylko” emocjonalna, słowna, bardzo często jest to zwykłe zaniedbanie. W rodzinie lub związku z problemem alkoholowym narastają negatywne, bardzo przykre emocje. Takie uczucia, gromadzone przez lata, czynią życie z alkoholikiem prawdziwym piekłem. Jednak rozmawiając z osobami z rodzin z problemem alkoholowym często można spotkać się z postawą typu: „przecież on nie chciał nas krzywdzić, cierpiał bardziej, niż my”. Kolejnym objawem współuzależnienia jest więc zbyt silna skłonność do wybaczania wszelkich wyrządzonych przez pijaka przykrości i krzywd. 


Zjawiskiem typowym jest wycofywanie skierowanych do organów ścigania zawiadomień o przemocy lub nawet odwoływanie złożonych przed sądem zeznań. Jeśli tylko pijak na krótką chwilę zmieni swoje postępowanie, kaja się, przynosi kwiaty i błaga o przebaczenie, osoba współuzależniona często godzi się nawet na podjęcie kroków niezgodnych z prawem – na przykład w postaci złożenia fałszywych zeznań. 

Kobieta, która permanentnie składa i odwołuje obciążające męża zeznania w sposób oczywisty szybko traci wiarygodność. Po pewnym czasie, kiedy stanowczo decyduje się przerwać łańcuch aktów przemocy, może spotkać się z niedowierzaniem lub nawet lekceważącą postawą przedstawicieli Policji czy prokuratury i w gruncie rzeczy trudno się temu dziwić. Funkcjonariusze od lat wiedzą bowiem, jaki jest w tym przypadku typowy, niezmienny scenariusz takich sytuacji. 

Osoba pokrzywdzona ma prawo do zadośćuczynienia. Ma także prawo zerwać wszelkie kontakty z krzywdzicielem. Wydaje mi się, że bliscy alkoholików coraz częściej sięgają po obronę w postaci formułowania oskarżeń przed sądem lub po sankcje prywatne, polegające głównie na separacji pijącego od reszty rodziny. 

Jednak rzesze osób współuzależnionych przez całe swe życie z pijakiem niezmiennie, każdorazowo wybaczają mu wszystkie doznane przykrości, czasami noszące znamiona istnej martyrologii. Czasem liczą, że kiedyś na pewno coś się zmieni. I bywa, że doczekują takiej zmiany – na przykład alkoholik wreszcie poddaje się terapii, przestaje pić ze względów zdrowotnych (bo dalej już pić nie może) lub po prostu umiera. 

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem tolerowania alkoholowej przemocy i aktów znęcania się. Należy mieć pełną świadomość, że jeśli cokolwiek może alkoholika uleczyć lub chociażby skłonić do poszukiwania drogi uleczenia, to z całą pewnością nie jest to pobłażliwość. Każdy kolejny przypadek wybaczenia pijakowi wyrządzonej przykrości utwierdza w nim szkodliwe, również dla niego samego przekonanie, że najbardziej nawet nieprzyzwoity wybryk i tak zostanie puszczony w niepamięć a po pewnym czasie wszystko zawsze wróci do normy. Stanowczość i dyscyplina są najlepszym lekarstwem na alkoholizm, o czym piszę obszerniej w innych miejscach. 

Czytaj następną część... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz