środa, 9 stycznia 2013

Babcie, matki, żony, siostry...


Babcie, matki, żony, siostry, kochanki i przyjaciółki - czyli nieco o tym, jak pijak organizuje sobie wszechstronną i niezawodną opiekę całodobową. 

Alkoholik jest z zasady osobą silnie skoncentrowaną na sobie, pod każdym niemal względem. Jest poznawczo i uczuciowo skierowany do wewnątrz, egocentryczny, dziecinny i niedojrzały, a nade wszystko – bardzo nieszczęśliwy. Jak nikt inny pragnie przytulić się do mamy – może też dlatego pijak żeni się często z kobietą mającą silną potrzebę zajmowania się innymi. Żony alkoholików (lub mężowie alkoholiczek…) często ujawniają skłonność do specyficznego mesjanizmu. Przez lata dźwigają na sobie cały ciężar odpowiedzialności za rodzinę i codzienną rzeczywistość domową, przez lata dbają o rozsypujące się zdrowie pijaka – wożąc go po szpitalach, przychodniach, podając leki, pilnując terminowości załatwiania wszelkich życiowych spraw partnera. Czasami biorą na siebie odpowiedzialność za liczne głupstwa i idiotyczne wyskoki ukochanego. Wysłuchują niezmiennie naiwnych obietnic poprawy, czasem bez słowa racjonalnego sprzeciwu, nawet pomimo przykrej świadomości, że te obietnice to nie tylko weksle bez pokrycia – to też nudna, zdarta i zacięta płyta w nędznym, zużytym, rozklekotanym alkoholicznym gramofonie. 

Kobiety są zazwyczaj bardzo uczuciowe i nader często dość naiwne. Chodzi mi o ten rodzaj naiwności, który wynika właśnie z uczuciowości i empatii – w tym więc rozumieniu „naiwność” traktuję jako cechę w zasadzie bardzo pozytywną. W moim przekonaniu jest to jeden z powodów, dla których alkoholikom tak łatwo jest przywiązywać do siebie liczne, nieświadome wielu spraw partnerki. 


Zaczyna się zwykle od tego, że nieszczęśliwy, zagubiony mężczyzna pada do nóg kolejnej kobiecie swego życia. Z początku robi na niej jak najlepsze wrażenie – jest dowcipny, w zachowaniu i manierach elegancki, uprzejmy, zazwyczaj nad wyraz wesoły i zabawny, wydaje się przy tym być wyjątkowo uczuciowy i wrażliwy. Nawet romantyczny. Istotnie – tych właśnie, wymienionych cech, zazwyczaj alkoholikowi nie brakuje. Często alkoholik jest również ofiarą losu i zawodowym pasożytem. Wiążąc się z partnerką bardzo szybko zaczyna ujawniać, że tak naprawdę potrzebuje stałej opieki i wsparcia, sam natomiast nie daje niemal niczego w zamian, bo jest osobą zagubioną, bezradną i zbyt delikatną, by na co dzień zmagać się z życiowymi obowiązkami. Te zjawiska nie dotyczą, rzecz jasna, wszystkich alkoholików, ponieważ pewną część grupy osób uzależnionych stanowią ludzie skądinąd bardzo zaradni i obowiązkowi. Jednak samo funkcjonowanie w kategoriach nałogu bardzo często niesie ze sobą objawy ogromnej niedojrzałości życiowej. Alkoholik przeważnie jest więc osobą wiele wymagającą od innych, niewiele zaś od samego siebie. Kobiece uczucia to doskonały, by tak rzec, materiał do stworzenia sobie niemal cieplarnianych warunków bytowych. 

Znałem pijaków, którzy przez lata z powodzeniem lawirowali pomiędzy kilkoma bliskimi kobietami, zawsze mogąc liczyć na ich opiekę, pomoc i wszelkie wsparcie. Taki mikrosystem społeczny opierał się oczywiście na permanentnym kłamstwie i rozmaitych aktach manipulacji. Pierwszym ogniwem łańcucha jest zwykle żona lub matka. To ona pochyla się nad cierpiącym w kacu pijakiem - parzy herbatę, przygotowuje chłodne okłady, podaje tabletki przeciwbólowe, zmienia pościel itd. To ona zabezpiecza podstawowe potrzeby bytowe pijaka, zaś jej cierpliwość wobec niego często nie ma żadnych rozsądnych granic. To ostatnie dotyczy przede wszystkim matek, choć zdarza się, że i żony alkoholików wykazują tolerancję wykraczającą daleko poza najbardziej nawet liberalne wyznaczniki zdrowego rozsądku. 

Bywa jednak, że żona i/lub matka zaczynają przejawiać sygnały zbliżania się do kresu wytrzymałości. Alkoholik otrzymuje wyraźne ultimatum i zazwyczaj dostaje pewien czas na wprowadzenie w życie jego postanowień. Czas ten przez lata jest tak naprawdę czasem na wytłumienie negatywnych emocji, po czym wszystko wraca do patologicznej normy, z czego pijak doskonale zdaje sobie sprawę. Zwykle ma to charakter cykliczny, to znaczy po okresie buntu, wprowadzania pozornej dyscypliny, stawiania wymagań i rozliczania z przewinień, żona lub matka powracają do wyjściowych pozycji cierpiętnic i służących. Okres burzy należy jednak bezpiecznie przeczekać u siostry, kochanki czy przyjaciółki, najlepiej nie dając znaku życia, a wcześniej odpowiednio przeformułować obraz sytuacji tak, by z winowajcy szybko przedzierzgnąć się w pokrzywdzonego. 

Pijak, któremu postawiono ostre i jednoznaczne warunki, urządza więc awanturę, zależnie od sytuacji przyjmując pozycję agresora lub bezbronnej ofiary, po czym z hukiem opuszcza dom lub mieszkanie, nierzadko sygnalizując zamiar popełnienia samobójstwa lub podjęcia innego, dramatycznego kroku. W takim przypadku udaje się zwykle do kolejnej kobiety, która umożliwi mu przetrwanie kryzysu. I zazwyczaj jest to ktoś z dalszej rodziny lub ktoś nie spokrewniony, lecz bliski. Powszechnie znane są sytuacje, w których pijak niczym wahadłowiec oscyluje życiowo pomiędzy żoną i kochanką. Czasami dwie końcowe stacje trasy stanowią matka i żona, lub żona i siostra. Niezależnie od stopnia pokrewieństwa, zazwyczaj są to, rzecz jasna, kobiety. 

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że ojciec lub brat alkoholika zazwyczaj wykazują daleko mniejszą tolerancję dla jego ciągłych wybryków i dużo większą wobec niego stanowczość. Czasami ojciec pijaka jest pierwszym rzecznikiem wyrzucenia go z domu i w moim głębokim przekonaniu jest to postawa dużo bardziej uzasadniona i skuteczna, niż nieskończona pobłażliwość dam. 

Na końcu łańcucha wykorzystywanych niewiast egzystuje bardzo często babcia. Babcie są bardzo uczuciowe i często zupełnie bezkrytyczne wobec swoich wnuków. Zwykle są poza tym stare – często słabo orientują się we współczesnej pijakowi rzeczywistości i niezwykle łatwo jest naopowiadać im bajek dowolnej właściwie treści. Często, jako kobiety doświadczone  życiowo i zapobiegliwe dysponują sporym funduszem zaoszczędzonej gotówki. 

Mając poczucie bycia pokrzywdzonym przez najbliższych alkoholik udaje się więc do kogoś, komu nie tylko będzie mógł wyżalić się na własny, marny los. Musi to być także ktoś, kto okaże cierpliwość, empatię i zrozumienie, a przede wszystkim – wspomoże finansowo. W takiej sytuacji pijak uruchamia wszelkie rezerwy niewykorzystanych na co dzień uzdolnień artystycznych – powołuje się na wszystkie świętości, wypowiada kwieciste tyrady i pozoruje najwyższe uczucia by, nierzadko wśród lamentów i szlochów, przekonać rozmówcę o własnej, dramatycznej a zupełnie niezawinionej sytuacji. W tych momentach ujawnia się czasem prawdziwa pijacka wirtuozeria w zakresie aktorstwa, kłamstwa i manipulacji. 

Ponieważ kobiet w życiu alkoholika zazwyczaj jest wiele – wielu pijaków całe swe długie życie przetrwało pasożytując na uczuciach i naiwności zaprzyjaźnionych przedstawicielek płci pięknej. Przypomina to przekraczanie rozległych mokradeł poprzez chwiejne stąpanie po rzadkich kępach trawy  – jest z pewnością ryzykowne, lecz czasami zapewnia pełny sukces. 



PS.

Zauważyłem, że takie wpisy cieszą się wielkim zainteresowaniem i uznaniem ze strony kobiet. Jest to często woda na ich kobiecy młyn, i słusznie, zwłaszcza, jeśli czują się pokrzywdzone przez mężczyzn. Trzeba tylko dodać, że równie wdzięcznie pisać można o kobietach bezwzględnie manipulujących mężczyznami. Po prostu męska forma rzeczowników osobowych jest przyjęta jako podstawowa. Ja sam znam też doskonale problem alkoholizmu męskiego, kobiecego - znacznie słabiej.    

Przy okazji czytania takich wpisów należy po prostu pamiętać, że ani kobiety, ani mężczyźni nie są z zasady źli ani dobrzy, po prostu ludzie bywają różni. 


2 komentarze:

  1. Szkoda, że tak mało o alkoholiżmie kobiet Pan pisze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, albo na szczęście, kiepsko znam ten temat.

      Usuń