czwartek, 20 czerwca 2013

Halucynacje a urojenia

Halucynacje i urojenia to dwa nagminnie mylone pojęcia z zakresu psychopatologii.

HALUCYNACJE (in. omamy) – to objawy psychopatologiczne przyjmujące postać fałszywych doznań ze strony któregokolwiek ze zmysłów. O omamach mówimy więc, kiedy osoba chora widzi, słyszy lub czuje coś, co w intersubiektywnie dostępnej rzeczywistości nie istnieje – np. słyszy nieistniejące głosy, widzi nieistniejące obrazy, widzi i czuje wędrujące po własnej skórze, nieistniejące insekty itd.

Co niezwykle ważne – halucynacje rozpoznaje się wyłącznie wówczas, kiedy osoba przeżywająca takie doznania nie zdaje sobie sprawy z ich fałszywości, a zatem pozostaje wobec nich bezkrytyczna. Brak krytycyzmu wobec własnych przeżyć omamowych to konieczny warunek rozpoznania halucynacji. Jeśli osoba spostrzegająca nieistniejące zjawiska zdaje sobie sprawę z ich nierealności, nie można mówić o omamach.

Pseudohalucynacje (pseudoomamy) – mimo nazwy są również specyficznym rodzajem halucynacji. O pseudoomamach mówimy, kiedy chory opisuje swoje doznania jako obce, pochodzące z zewnątrz, ale istniejące wewnątrz ciała, dochodzące do świadomości niejako z głębi organizmu. Najbardziej powszechnym przykładem pseudohalucynacji są sygnalizowane przez pacjenta „głosy w głowie” – głosy, które „rozlegają się” wewnątrz głowy chorego (typowe głosy omamowe są odbierane przez pacjentów jako dochodzące z zewnątrz, np. z powietrza, zza ściany, z telewizora itd.).  

Halucynoidy – są to doznania jakościowo podobne do halucynacji, różnią się jednak od nich tym, że osoba chora zdaje sobie sprawę z ich nierealności. Innymi słowy – pacjent widzi, słyszy lub odczuwa nieistniejące zjawiska, ale pozostaje wobec nich krytyczny, wie, że w rzeczywistości nie istnieją. Halucynoidy bywają obecne w niektórych chorobach układu nerwowego, np. w pewnych postaciach epilepsji.


UROJENIA (czasem in. deluzje) – to zespoły fałszywych sądów i przekonań na temat rzeczywistości, w które chory niezachwianie wierzy, pomimo wszelkich dowodów ich oczywistej nieprawdziwości. Jeden z moich pacjentów sprzed wielu lat uważał na przykład, że cała twórczość zespołu Myslovitz wymierzona jest przeciwko niemu – w tym duchu interpretował jako wrogie najbardziej nawet niewinne fragmenty tekstów piosenek.

Urojenia dzielą się na wiele rodzajów, najbardziej podstawowy podział obejmuje jednak ich dwie postacie:

- urojenia o charakterze prześladowczym – chyba najczęstsza postać urojeń, w przypadku których chory uważa się za osobę prześladowaną i pokrzywdzoną. Jest na przykład przekonany, że cała rodzina spiskuje przeciwko niemu, usiłując go zgubić lub po prostu pozbawić pewnych dóbr. Czasami zespół urojeniowy obejmuje znacznie szersze kręgi prześladowców – wszystkich mieszkańców bloku, osiedla, personel szpitala, wszystkich obywateli kraju itd.  

- urojenia o charakterze wielkościowym – kiedy chory jest przekonany o własnej nadludzkiej mocy lub niezwykłym wpływie na rzeczywistość, wydarzenia i dzieje. Czasami uważa się za osobę wybraną, obdarzoną szczególnymi umiejętnościami i możliwościami, omnipotentną i niepokonaną. Znałem pacjentów uważających się za bogów lub pomazańców bożych. Jedna ze znanych mi pacjentek utrzymywała telepatyczne kontakty z wybitnymi osobistościami zza oceanu itd.

Urojenia prześladowcze i wielkościowe mogą u jednego chorego występować naprzemiennie, a nawet współwystępować – wystarczy bowiem, że pacjentowi uważającemu się za mesjasza (nastawienie wielkościowe) ktokolwiek usiłuje przeszkodzić w realizowaniu misji… i już może pojawić się wyolbrzymione poczucie niezawinionej krzywdy (nastawienie prześladowcze).
        
System urojeniowy może wykazywać dość znaczne, wewnętrzne uporządkowanie i logiczną konsekwencję. Tak jest w przypadku choroby dawniej nazywanej paranoją – chory tworzy systematyczne i na pierwszy rzut oka czasem nawet niemal zupełnie sensowne zespoły sądów, na przykład dotyczących tego, że rodzina usiłuje na wszelkie sposoby zawładnąć jego majątkiem. Jeśli jego obawy okażą się jednak objawem chorobowym, a stopień ich uporządkowania i logiczności jest wysoki, to w odniesieniu do takich urojeń używamy określenia paranoiczny.

Jeśli system urojeniowy wykazuje rażące wewnętrzne sprzeczności, jest nielogiczny i niespójny, oderwany od rzeczywistości i niekonsekwentny, a czasem zupełnie absurdalny i niedorzeczny (jak w schizofrenii paranoidalnej) używamy określenia paranoidalny. W urojeniach typu paranoidalnego w sposób bardzo wyraźny manifestują się głębokie zaburzenia myślenia, będące zresztą podstawowym objawem zespołów schizofrenicznych.

Panie doktorze, mam dziwne urojenia – również w przypadku urojeń jednym z głównych kryteriów diagnostycznych jest objaw braku krytycyzmu. Własny system urojeniowy jest dla chorego czymś absolutnie sensownym i prawdziwym. Dlatego nie należy oczekiwać, że pacjent opisze swe przeżycia jako „urojenia”.

Warto w tym miejscu przytoczyć także podstawową w psychopatologii zasadę mówiącą, że z myśleniem urojeniowym nie dyskutuje się, ponieważ jest to zupełnie pozbawione sensu. Nie ma sposobu na przekonanie chorego, że jego urojenia są tylko urojeniami – niezależnie od ilości i jakości dostarczanych dowodów na absurdalność i niedorzeczność głoszonych przekonań, chory uparcie wierzy w zbudowaną strukturę urojeniową, czasem tym silniej, im bardziej zdecydowanie ktokolwiek stara się mu to wyperswadować. Taka po prostu jest specyfika urojeniowego myślenia.

  
Zarówno halucynacje (in. omamy) jak i urojenia (czasem, dużo rzadziej nazywane deluzjami) to tzw. objawy psychotyczne. Oznacza to, że są objawami charakterystycznymi dla psychozy, czyli choroby psychicznej w ścisłym sensie.

Omamy i urojenia należą do grupy tzw. objawów wytwórczych, ponieważ są w pewnym sensie wytworzone przez proces chorobowy, stanowią wytwór zmienionej świadomości osoby cierpiącej (czasami nazywane są także produkcją psychotyczną, jednak mnie to ostatnie określenie wydaje się idiotyczne).

Z punktu widzenia innych kryteriów klasyfikacji halucynacje i urojenia nazywamy objawami pozytywnymi (o objawach pozytywnych mówimy wtedy, kiedy u osoby chorej występuje coś, co nie powinno występować u osoby zdrowej, czegoś jest więc „za dużo”, coś „zostało wytworzone”. Objawy negatywne to inaczej objawy ubytkowe – mówimy o nich wówczas, kiedy u osoby chorej obserwować można brak lub deficyt czegoś, co powinno występować u osoby zdrowej – np. zanik motywacji i napędu życiowego, spłycenie emocji itp.).

Halucynacje i urojenia mogą występować jednocześnie lub względnie niezależnie od siebie. O ile urojeniom nie muszą towarzyszyć halucynacje, o tyle halucynacjom niemal zawsze towarzyszą urojenia, i w takim przypadku zespół urojeniowy bywa chorobową interpretacją pochodzenia i sensu doznawanych omamów. Wynika to z naturalnej potrzeby wyjaśniania obserwowanych zjawisk, na przykład na zasadzie: „skoro słyszę głos Boga (omamy), to najprawdopodobniej jestem nowym Mesjaszem (urojenia)”.


Jak zwykle - pozostaje problem różnicowania urojeń i zwykłych, niedorzecznych ale nie będących urojeniami, dziwacznych przekonań. Zainteresowanym Czytelnikom polecam jeden z dawniejszych artykułów, dotyczących nieprawidłowości psychologicznych występujących u ludzi zasadniczo zdrowych psychicznie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz