wtorek, 21 stycznia 2014

Jak wygląda mityng Anonimowych Alkoholików? Uwagi praktyczne


Zdarza się często, że ktoś pyta, jak wygląda typowy mityng Anonimowych Alkoholików. W tym wpisie postanowiłem zawrzeć podstawowe na ten temat informacje w nadziei, że być może dla kogoś  okażą się przydatne. 

Każda grupa ma pewne swoje tradycje, ale zasady ogólne są wszędzie takie same. O wyznaczonej godzinie trzeźwiejący alkoholicy spotykają się w sali, w której odbywają się spotkania. Mityng prowadzi chairman (czyt. „czermen”) – zwykle jest to osoba o długim stażu trzeźwościowym, doświadczona i dobrze zorientowana w temacie. Rolę chairmana pełnią różne osoby, nie zawsze ta sama. 



W polskiej tradycji alkoholicy siedzą wokół wspólnego stołu, na którym płonie symboliczna świeca lub lampa naftowa. Prowadzący otwiera mityng, odczytuje się fragmenty tekstów źródłowych, których Anonimowi Alkoholicy mają sporo, następuje powitanie przez wspólną modlitwę o pogodę ducha*. Modlitwa jest pewnym symbolem, jest krótkim zwróceniem się do jakiejkolwiek uznawanej „siły wyższej”. Jest to ważne dla osób niewierzących lub niepraktykujących, ponieważ przesłanie AA z zasady nie koresponduje z żadną wiarą ani wyznaniem. Z zasady. W praktyce Wspólnota dramatycznie przesycona jest katolicyzmem (o czym poniżej, w sekcji Uwagi krytyczne), ale nikt nie wymaga od członków żadnych praktyk ani deklaracji religijnych. Po takiej modlitwie następuje odczytanie 12 kroków do trzeźwości i 12 tradycji AA przez kolejne, zgromadzone osoby, które przekazują sobie arkusz z tekstem.


Mityng jest zwykle podzielony na co najmniej dwie części, zaś zawartość tych części zależy od tradycji danej grupy. Na przykład – w części pierwszej ochotnicy wypowiadają się na dowolnie przez siebie wybrany temat, w drugiej – ochotnicy omawiają jeden, wybrany wspólnie problem. Każda osoba pragnąca zabrać głos sygnalizuje to przez podniesienie ręki. Podstawową zasadą jest, że mówiącemu nikt nie zadaje pytań, nie przerywa i nie komentuje jego wypowiedzi. Zasady takie są bardzo ściśle przestrzegane i doskonale służą zachowaniu porządku, grupowej dyscypliny i swobody wypowiedzi. 

Ponieważ Anonimowi Alkoholicy utrzymują się z własnych, całkowicie dobrowolnych składek, tradycją jest zbieranie pieniędzy do kapelusza (zwykle następuje to w przerwie mityngu, a na stole faktycznie leży kapelusz). Każdy uczestnik wrzuca (lub nie) dowolną ilość pieniędzy, którymi następnie zajmuje się skarbnik grupy.

Zadaniem chairmana jest czuwać nad przebiegiem mityngu i reagować w razie ewentualnych zakłóceń. Nikt nie jest zmuszany ani nawet zachęcany do zabierania głosu i bywają osoby, które podczas mityngów ograniczają się zwykle tylko do słuchania. 

Każdą wypowiedź zaczyna się zwyczajowo od formuły „mam na imię Czesław (Zdzisław, Stefan, Dionizy…) i jestem alkoholikiem”. Kobiety zwykle używają formy „jestem alkoholiczką”. 

Osoba przybywająca na mityng po raz pierwszy cieszy się szczególną, uprzywilejowaną pozycją. W pewnych granicach może nie przestrzegać wyznaczonych zasad, wiele obecnych osób często stara się jej również w miarę możliwości ułatwić ten pierwszy raz. Na początku mityngu zadaje się jej dwa pytania: „Czy alkohol jest problemem w twoim życiu?” oraz „Czy masz szczerą chęć zaprzestania picia?”. To mniej więcej cały wstrząs, jaki musi znieść osoba przystępująca do wspólnoty – od tego momentu jest jej pełnoprawnym członkiem i tylko ona sama decyduje, na czym polega jej udział. 

Nie jest prawdą, że na mityng należy przyjść bezwzględnie trzeźwym – nawet pijany alkoholik ma prawo wziąć udział w spotkaniu (choć z oczywistych względów zwykle się to nie zdarza), jeśli tylko nie dezorganizuje jego przebiegu. 

Przeczytaj też Komfort picia - artykuł obowiązkowy dla członków rodzin i osób z otoczenia alkoholików 

Wielu początkujących trzeźwieniowców bardzo boi się swojego pierwszego mityngu. Często wynika to z rozpowszechnionego a niesłusznego przekonania, że podczas spotkania grupy należy koniecznie zabrać głos i wypowiedzieć magiczną formułę „mam na imię Grzegorz, jestem alkoholikiem”. Tymczasem w rzeczywistości, podczas mityngu nie istnieje żaden przymus wypowiadania się. Najważniejsze jest, by w żaden sposób nie przeszkadzać w prowadzeniu spotkania i nie zakłócać jego przebiegu. Tradycja 3. AA mówi wyraźnie, że „jedynym warunkiem przynależności do Wspólnoty jest pragnienie zaprzestania picia”. W myśl tej zasady uczestnik nie musi nawet właściwie przyznawać się do alkoholizmu. Wystarczy, że deklaruje chęć zachowania abstynencji czy też zerwania z piciem (treść i opis 12 tradycji zainteresowany Czytelnik znajdzie w wielu miejscach w Internecie).

Z drugiej strony – oczywiste jest, że na spotkanie AA przychodzą osoby z określonym problemem alkoholowym. Jeśli uczestnik uznaje swoje uzależnienie i pracuje nad powrotem do zdrowia, odważne określenie swojego, że tak powiem, alkoholowego statusu nie powinno być (i zwykle nie jest) dla niego trudne. Dlatego osobom wahającym się przed tym pierwszym, ważnym krokiem, polecam na początek udział w mityngu otwartym. 

Mityng otwarty to spotkanie grupy AA w specjalnym, określonym terminie. Na takie spotkanie może przyjść „z marszu” dowolna osoba, z jakichkolwiek względów zainteresowana wspólnotą AA i nie oczekuje się od niej określania swojego stosunku do problemu alkoholowego. Mityng otwarty, oprócz samych alkoholików zwykle gromadzi sympatyków oraz osoby bliskie członków Wspólnoty. Czasami jest to dla alkoholika najlepszy sposób, by mógł „wybadać teren”, zorientować się, co tak naprawdę na mityngu się dzieje i zdecydować, czy jest zainteresowany udziałem w mityngu zamkniętym, przeznaczonym tylko dla alkoholików. Podczas mityngów otwartych odbywają się także uroczyste rocznice trzeźwości, organizowane przez niektórych uczestników.  

Anonimowi Alkoholicy, jak zresztą sama nazwa wskazuje, są wspólnotą nie wykorzystującą nazwisk ani żadnych innych danych osobowych (tradycja 12. brzmi: Anonimowość stanowi duchową podstawę wszystkich naszych tradycji, przypominając nam zawsze o pierwszeństwie zasad przed osobistymi ambicjami). Uczestnik zwyczajowo podaje tylko swoje imię (w rzeczywistości nie musi ono nawet być prawdziwe), i tylko on sam decyduje o ewentualnym ujawnieniu innych swoich personaliów, choć stali uczestnicy mityngów doskonale znają się, rzecz jasna, prywatnie. Zasada anonimowości jest bardzo rzetelnie przestrzegana a Wspólnota nie gromadzi żadnych danych osobowych swoich członków. Dlatego zabawne, potoczne stwierdzenia w rodzaju: „on zapisał się do AA” są zupełnie nietrafione i wskazują na nieznajomość tematu. 

Przeczytaj też: Współuzależnienie. Koszmar źle pojętej miłości

Anonimowi Alkoholicy a kluby abstynenckie

Wspólnota AA bywa mylona z klubami abstynenckimi, a wśród osób niezorientowanych często spotyka się wyrażenie „klub AA”. Wprowadza to pewne zamieszanie w rozumienie związanych ze środowiskami trzeźwościowymi pojęć.

Obok poszczególnych grup wsparcia, będących swego rodzaju komórkami Wspólnoty AA, na terenie kraju funkcjonują liczne kluby abstynenckie. Klub abstynenta zazwyczaj (albo zawsze) jest organizacją o charakterze stowarzyszenia i działa w oparciu o stosowne, właściwe stowarzyszeniom przepisy prawa. Do klubu należy się więc zapisać, wypełniając deklarację członkowską (zawierającą między innymi zobowiązanie się do zachowywania ścisłej abstynencji), klub ma swój statut, zarząd i od swoich uczestników pobiera miesięczne składki. Kluby abstynenckie to po prostu miejsca, w których osoby zainteresowane tematem mogą się spotkać, porozmawiać, pograć w szachy czy inne gry. Przy wielu klubach działają zespoły muzyczne, a od czasu do czasu organizowane są rozmaite imprezy, wyjazdy i inne rozrywki.

Klub abstynenta jest organizacją niezależną od Wspólnoty Anonimowych Alkoholików, w rzeczywistości jednak członkami klubów są często głównie uczestnicy AA.    

Uwagi krytyczne

Spotkania Anonimowych Alkoholików to w mojej ocenie jedno z najlepszych rozwiązań dla wielu osób, usiłujących zerwać z nałogiem. W starciu z jakimkolwiek problemem psychologicznym ogromna większość ludzi potrzebuje społecznego wsparcia i wsparcie takie dla wielu trzeźwiejących jest warunkiem niezbędnym do pokonania nałogu. Zależność tę potwierdza wysoka skuteczność Anonimowych Alkoholików w, że tak powiem, „leczeniu” alkoholizmu – Wspólnota na całym świecie skupia dziesiątki tysięcy trzeźwych uczestników, a wielu z nich to osoby, które całkowicie zerwały z alkoholem wiele lat temu.

Należy jednak w tym miejscu koniecznie zwrócić uwagę, że trzeźwe, aktywne w AA osoby są bardzo spektakularnym, lecz czasami bardzo mylącym przykładem skuteczności tej drogi zdrowienia. Chodzi o to, że obserwując Wspólnotę można poznać wiele osób, którym udział w mityngach pomógł, nie spotykamy jednak tych uzależnionych, którzy w AA nie znaleźli skutecznej pomocy i odeszli, szukając gdzie indziej lub po prostu wracając do aktywnego picia.

Przeczytaj też: Czy przyznawać się do uzależnienia od alkoholu? 

Tak czy inaczej, trzeźwienie w grupach wsparcia jest moim zdaniem jednym z najbardziej skutecznych i dla wielu osób najlepszym sposobem walki z uzależnieniem od alkoholu. Warto jednak mieć również świadomość zjawisk, które we Wspólnocie mogą być czynnikiem zniechęcającym do udziału czy wręcz utrudniającym zdrowienie.        

Wspólnota Anonimowych Alkoholików jest specyficznym przykładem grupy wsparcia i jako taka powinna zapewniać pełen egalitaryzm i demokrację, co zresztą nieustannie deklaruje w używanych tekstach źródłowych. Jak jednak wspomniałem, poprzez religijne sympatie większości swoich członków AA jest nadmiernie skatolicyzowane, co może być i bywa trudne do zaakceptowania dla mniej religijnych czy zupełnie niewierzących uczestników. Otwierająca i zamykająca mityng wspólna modlitwa jest teoretycznie zwyczajem symbolicznym, zawiera jednak zwrócenie się do jakiegoś „boga”, którego nie każdy musi uznawać. Nie każdy musi też uzależniać własny los od działania tzw. „siły wyższej”, która wielu trzeźwiejącym nader często służy do uzasadniania wszelkich życiowych porażek i niepowodzeń, a czasem również osiągnięć i sukcesów.

Wśród osób trzeźwiejących częsta jest tendencja do przenoszenia odpowiedzialności za chorobę alkoholową na rozmaite czynniki zewnętrzne, głównie (o zgrozo!) na sam alkohol, zupełnie tak, jakby będąc substancją rozumną i działającą wolicjonalnie, złośliwie spowodował on określone zaburzenia emocjonalne, prowadząc do zaistnienia i rozwoju nałogu. Zgodnie z tą filozofią osoba uzależniona ponosi tylko częściową odpowiedzialność za swoją szeroko rozumianą kondycję, co znajduje odzwierciedlenie również w ciągłych odwołaniach do magicznego wpływu „boga” i/lub „siły wyższej”.    

Spośród 12 programowych kroków AA aż 6 zawiera odniesienie do „boga” lub „siły wyższej”, co w mojej opinii całkowicie zaprzecza deklarowanym zasadom równości i neutralności (zobacz: 12 kroków). Jestem pewien, że wiele osób niewierzących zniechęca się do Wspólnoty obserwując, że czasami działa ona jak kółko różańcowe. Znam wiele przypadków, w których taki stan rzeczy był powodem zerwania ze Wspólnotą wszelkich kontaktów, co jest o tyle smutne, że dla większości osób, jak się okazuje, silne wsparcie społeczne jest warunkiem do zdrowienia absolutnie koniecznym. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w przypadku wielu uczestników te czy inne niedogodności często służą jako zwyczajne uzasadnienie powrotu do picia, i to również należy mieć na uwadze. Tak czy inaczej jednak przesycenie religią organizacji jakichkolwiek poza wyznaniowymi uważam za zawsze szkodliwe. Podczas wielu mityngów i innych spotkań AA bywają obecni katoliccy księża, często traktujący swój zawód na tyle poważnie, że za przyzwoleniem grupy wygłaszający kazania i nawracający na jedynie słuszną wiarę również podczas imprez, które nie powinny z religią mieć nic wspólnego. Zaś ostentacyjna dewocja niektórych uczestników grupy zakrawa czasem na religijną histerię.             

Również pewne dyskusyjne zwyczaje, jak trzymanie się podczas modlitwy za ręce nie muszą pasować osobom bardziej powściągliwym interpersonalnie.     

Dużym w AA problemem bywają członkowie przesadnie zaangażowani w proces niesienia pomocy nowym uczestnikom. Bywa, że osoba po raz pierwszy przybywająca na mityng zostaje wręcz napadnięta przez śmiertelnie zdeterminowanych, nachalnych i uciążliwych pomagaczy, będących w stanie zniechęcić do trzeźwości najbardziej nawet cierpliwych i najsilniej zmotywowanych kandydatów. Dla wielu takich Samarytan natrętne pomaganie innym jest najlepszym, albo jedynym sposobem na własne problemy, co zresztą częste jest nie tylko wśród osób uzależnionych. Nie każdy nowy uczestnik potrafi radzić sobie z nadmiernym wpływem społecznym, a konsekwencją może być zwyczajna niechęć do dalszego udziału w życiu Wspólnoty.          

Wspólnota Anonimowych Alkoholików jest grupą społeczną i warto pamiętać, że jak każda grupa społeczna, również i ona obciążona jest wszelkimi społecznymi przypadłościami. Nowy uczestnik, biorąc udział w swoim pierwszym mityngu odnieść może wrażenie, że trafił oto do wielkiej, szczęśliwej rodziny, w której każdy każdego rozumie, a spotkania odbywają się w najserdeczniejszej atmosferze wzajemnego uwielbienia. Stali uczestnicy witają się wylewnie, rzucając się sobie na szyje, a wypowiedzi wielu członków grupy sprowadzają się do układania hymnów na cześć Wspólnoty. Odrobina życiowego doświadczenia wystarczy by wiedzieć, że jest to obraz bardzo powierzchowny, a pod fasadą przyjaźni i zrozumienia istnieją konflikty, animozje, nieporozumienia, antypatie i często zwyczajny brak tolerancji. Sytuację dodatkowo komplikuje typowy dla bardzo wielu osób deficyt w zakresie poczucia humoru, dlatego też, formułując jakiekolwiek wypowiedzi, członkowie grupy nierzadko robią wszystko, byle nikomu się nie narazić. Ponieważ jednak osoby uzależnione należą z reguły do szczególnie wrażliwych, nie ma takiej możliwości, żeby ktoś co chwilę nie czuł się oburzony. Wszystko to powoduje, że emocjonalny klimat funkcjonowania AA jest w dużej mierze sztywny i nienaturalny, a wszelkie zachowania odmienne od tradycyjnie przyjętych przyjmowane są z niechęcią i dezaprobatą.
       
Pewien mój znajomy na każdy mityng przynosił sobie lody i ciastka, które spożywał nie mlaskając za bardzo. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego niektóre osoby nie były w stanie tego zaakceptować. W sposób niezbyt przyjemny dano mu do zrozumienia, że wielu uczestnikom przeszkadza jego zwyczaj, co było o tyle dziwne, że podczas każdego mityngu programowo dostępne są, zapewniane przez samą grupę drobne przekąski i napoje, z których każdy uczestnik korzystać może w zasadzie bez ograniczeń. 

Wspólnota AA przejawia dość wyraźne symptomy tzw. zespołu myślenia grupowego (zainteresowanym polecam ciekawy artykuł w Wikipedii). W życiu grupy funkcjonują często archaiczne, niepotrzebne mity i zabobony, a każda próba zmiany określonych, często niefunkcjonalnych nawyków i zwyczajów spotyka się ze zdecydowanym oporem ze strony konserwatywnych i przywiązanych do tradycji członków. Częściowo jest to zapewne uzasadnione koniecznością utrzymania pewnych ustalonych reguł działania, które każdej wspólnocie nadają spójność i porządek, czasem jednak odnieść można wrażenie, że Anonimowi Alkoholicy w swym rozwoju zatrzymali się w średniowieczu (tak naprawdę AA założone zostało w 1935 roku).

Grupa ujawnia często daleko idącą jednomyślność, faktycznie wynikającą jednak nie tyle z wzajemnego zrozumienia i pozytywnego klimatu, ile z pewnych mechanizmów grupowej samokontroli. Te najprostsze polegają na tym, że każda osoba myśląca inaczej jest odrzucana bądź ignorowana, a wielu uczestników nie przyznaje się do odmiennego punktu widzenia z obawy przed negatywną reakcją ze strony reszty grupy. Czasami można także zauważyć, że w wielu grupach nie przyjmuje się krytyki, a wypowiedzi uczestników często przyjmują formę naiwnych, bezkrytycznych i pełnych egzaltowanego uwielbienia, w kółko powtarzanych peanów (na zasadzie: gdyby nie nasza grupa, świat dawno przestałby się kręcić).

Bardzo charakterystycznym zjawiskiem jest w ruchu AA również uparte, wzajemne przekonywanie się uczestników, że udział w mityngach jest "jedyną" drogą do trzeźwości, że osoby uzależnione nie związane z AA nie mają szans na powrót do zdrowia, a także, co najbardziej nieodpowiedzialne, że uzależniony, który przestanie uczęszczać na spotkania, z pewnością natychmiast powróci do picia. Przypomina to bardzo powszechny fundament fanatycznej religijności, w myśl którego każde odejście od jedynie słusznego wyznania grozi potępieniem i męczarniami w piekle. Przy użyciu takich argumentów prano mózgi całym pokoleniom ludzi, czego efekty obserwujemy również dzisiaj. Warto w tym miejscu po raz kolejny zwrócić uwagę, że jest wiele osób, które na stałe porzuciły nałóg nie chodząc na mityngi w ogóle, a z drugiej strony spotkać można tysiące ludzi, które piją nadal, mimo udziału w spotkaniach AA. 

Wspólnota Anonimowych Alkoholików deklaruje chęć pozostawania ruchem niezależnym i wolnym od ambicji o charakterze osobistym. Obawiam się jednak, że jak wszędzie, również i tutaj toczy się ostra gra o wpływy i pieniądze. Nie znam przypadków, by ktoś używał zbieranych przez uczestników środków do prywatnych lub niezgodnych z pobożnymi założeniami celów i w zasadzie chciałbym wierzyć, że takie rzeczy się nie zdarzają. Niektórzy członkowie Wspólnoty pomysłowo wykorzystują jednak jej dobrą markę, robiąc całkiem osobiste i całkiem błyskotliwe, owocne kariery. Przykładem są płatne szkolenia i warsztaty, prowadzone przez alkoholików wykreowanych na świetlane wzory trzeźwości. Mimo, że z założenia w AA nie ma autorytetów [tradycja 2. mówi: Jedynym i najwyższym autorytetem w naszej wspólnocie jest miłujący Bóg (…)], w praktyce znane są osoby uważane za kogoś w rodzaju przewodników, a uprawiany przy każdej okazji rząd dusz i najzwyklejsze manipulowanie bardziej naiwnymi uczestnikami Wspólnoty jest przykładem zwykłego, szkodliwego wpływu społecznego.      

Wszystko to powoduje, że wielu osobom z zewnątrz Anonimowi Alkoholicy wydają się być czymś w rodzaju "sekty" i faktycznie, wiele zjawisk charakterystycznych dla sekt można we Wspólnocie zaobserwować.           

Na koniec warto podkreślić, że uczestnicy ruchu Anonimowych Alkoholików to z drugiej strony w większości ludzie aktywnie i dzielnie walczący o zdrowie i normalność, nadzwyczajnie zdeterminowani w codziennie podejmowanych wysiłkach na rzecz samodoskonalenia. Często nad wyraz uczuciowi, chętni do pomocy i uczciwi. Stawiający sobie wysokie standardy moralne i ponad zwykłą miarę skłonni do samokrytyki. Mimo wszelkich, wymienionych powyżej zastrzeżeń, ja sam osobom z problemem alkoholowym zwykle polecam podjęcie próby uczestnictwa w spotkaniach AA.   


*modlitwa o pogodę ducha:

Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz